Najdroższe muszle

Rozpiętość cen muszli waha się od kilku centów do kilku tysięcy dolarów za okaz. Niektóre muszle są bardzo drogie, a nieliczne zyskały przydomek "muszli milionerów" ze względu na ich ceny, które osiągają 10 000 dolarów (np. Pleurotomaria midas). Na ich kupno mogą sobie pozwolić jedynie ludzie zamożni.
Trzeba jednak przyznać, że ceny muszli na przestrzeni ostatnich lat poważnie spadły. Dotyczy to zwłaszcza gatunków niegdyś bardzo rzadkich i drogich. Dzieje się to głównie za sprawą ciągłego udoskonalania technik połowowych, które pozwalają wydobywać muszle z największych głębin.

A oto kilka przykładów spadku cen muszli. Niegdyś bardzo droga była muszla małża Malleus malleus, ukształtowana w formie litery T, często obrośnięta zawiaśnikami kolczastymi. Muszla tego gatunku budziła w XVIII wieku wielkie emocje, nawet portretowano się z nią. Na giełdach płacono za nią 3 gwinee, dziś jest warta ledwie kilka dolarów.

Jeszcze rzadszy od poprzedniego był gatunek Malleus albus o jaśniejszej muszli. Po raz pierwszy ujrzano ten okaz w Europie w 1786 roku, gdy kapitan Cook przywiózł go ze swojej podróży po Pacyfiku. Muszla osiągnęła astronomiczną sumę 4 gwinei i dochodziło nawet do prób podrobienia.

Z kolei krętoschód Epitonium scalare uzyskał jeszcze wyższą cenę. Był to najdroższy i najbardziej poszukiwany okaz w XVIII wieku. Jego zdumiewająca precyzją szczegółów alabastrowa muszla o delikatnych skrętach, stanowiła przedmiot zabiegów dworów królewskich w Europie. Cesarz austriacki Franciszek I zapłacił za nią sumę w przeliczeniu równą dzisiaj 20 000 dolarów! Była to najwyższa cena, jaką kiedykolwiek zapłacono za muszlę. Obecnie Epitonium scalare kosztuje do 10 dolarów i każdy może sobie pozwolić na jej kupno.


Mówiąc o najdroższych muszlach, nie można zapomnieć o rzadkim i najbardziej pokupnym stożku Conus gloriamaris. Niegdyś był tak rzadko spotykany i tak pożądany, że w 1951 roku skradziono jego muszlę z American Museum of Natural History w Nowym Jorku. Pewien kolekcjoner, Chris Hwass, specjalizujący się głównie w kolekcjonowaniu stożków, zniszczył drugi jego egzemplarz, gdy tylko go nabył, by cena muszli tego gatunku utrzymała się na wysokim poziomie. Przez wiele lat pisywano o "chwale mórz" na pierwszych stronach fachowych pism. Powieściopisarz T. M. Steele wykorzystał ją nawet jako temat swej powieści The Glory of the Sea, wydanej w 1887 roku.

Bardzo długa jest lista muszli, za które płacono zawrotne sumy. Wymienię tylko niektóre. Wśród nich znajduje się Tibia martinii z okolic Filipin, o bombiastej muszli z wysuniętym syfonem, bądź podobnym do rakiety Strombus listeri, który całkiem niedawno, bo w 1975 roku, był uważany za jeden z najrzadszych skrzydelników na świecie.

Czas wreszcie na trzy rzadkie i niezwykle piękne porcelanki: Cypraea valentia, C. guttata oraz C. aurantium. Tę pierwszą niektórzy zagraniczni kolekcjonerzy uważają za najwspanialszą z porcelanek. Z tym gatunkiem wiążą się niedawne wydarzenia na Filipinach. Otóż pod koniec 1992 roku tamtejsi nurkowie natrafili na gniazdo tych muszli, liczące około 100 sztuk. Potem jeden po drugim zaczęli nagle chorować. Efekt - cena muszli, która chwilowo spadła do 250 dolarów, wróciła do poprzedniego poziomu 500 dolarów. W 1865 roku było ich w zbiorach zaledwie 4, dziś jest około 500. Podobnie liczba Cypraea guttata jest zbliżona do liczby C. valentia.

Historia porcelanki C. aurantium jest nietypowa. W czerwcu 1970 roku było tych muszli ledwie 294, razem z okazami popękanymi i zerodowanymi. Dziś ich liczba sięga ponad 2000, a mimo to cena stale utrzymuje się na poziomie 100-200 dolarów. Dzieje się tak dlatego, że istnieje nadal ogromne zapotrzebowanie na tę pomarańczową porcelankę. A przecież znaleziono ich tylko trochę więcej niż np. C. testudinaria czy C. argus, które są od niej wielokrotnie tańsze!

Pozostając przy temacie rzadkości, to trzeba wspomnieć, że w przypadku porcelanek niektórzy koncholodzy wprowadzili odrębną klasyfikację liczbową w zakresie od 1 do 20. Cyfra 1 oznacza gatunek występujący na świecie w wielu milionach egzemplarzy (np. C. caputserpentis), zaś liczbą 20 - tylko jeden zarejestrowany okaz. Z innych gatunków to np. sławna i niezwykle droga C. leucodon znajduje się na 18. pozycji, C. fultoni - na 16, C. valentia - na 15, C. guttata - na 13, C.aurantium - na 11. Przed nimi (czyli zajmują 19. lub 20. pozycję) są znacznie rzadsze gatunki, których cena zawiera wiele zer. Do nich należy m.in. C. barclayi i C. broderipii.

Podsumowując, najpiękniejsze okazy należą zwykle do najdroższych, ale nie jest to reguła. Tym, co decyduje o cenie, jest rzadkość występowania. A z rzadkością wiąże się często brak możliwości dotarcia do gatunku, który żyje na dużych głębokościach.

Źródło: "Klejnoty morza" K. Dworczyk, W. Dworczyk
IdĹş do gĂłry
Ustaw jako startową Dodaj do ulubionych Polska wersja English version Muszle.net.pl - strona główna