Kolekcjonowanie muszli

Ruch kolekcjonerski jeśli chodzi o muszle jest w Polsce słabo rozwinięty. By pozyskać te najdroższe okazy trzeba jeździć po Europie na różne giełdy i wystawy. Odbywają się one cyklicznie (patrz: Wystawy). Kolejnym ze sposobów pozyskiwania muszli jest oczywiście nurkowanie. Ta metoda wymaga jednak odpowiednich kwalifikacji, a co ważniejsze pozwolenia na wydobywanie złowionych ślimaków wydanego przez państwo, na którego terenie nurkujemy (zakaz obowiązuje w miejscach uznanych za rezerwaty przyrody). Z kolei surowe przepisy zabraniające wywozu muszli obowiązują m.in. na Kubie czy w Australii.

Ostatnio sprawdzoną przeze mnie metodą jest zdobywanie muszli za pośrednictwem Internetu. W tym przypadku trzeba mieć jednak rozeznanie, komu można zaufać, bo nie ma możliwości sprawdzenia, co jest wysyłane w paczce (nie zawsze skala jakości muszli odpowiada tej zakupionej; jeśli chodzi o wielkość zamówionego okazu to zwykle się pokrywa). Następnym sposobem na wzbogacenie kolekcji jest oczywiście zbieranie muszli na plaży. Tutaj nikogo chyba nie muszę przekonywać, że ta metoda jest najmniej praktykowana przez kolekcjonerów (okazy plażowe są zwykle wyblakłe, nie mają pełnej rzeźby charakterystycznej dla danego gatunku - są wytarte). Kolejną metodą na zdobywanie okazów jest wymiana między kolekcjonerami. W tym przypadku trzeba mieć ustalone potrzeby odnośnie gatunku poszukiwanej muszli. Trzeba również pamiętać o tym, żeby stan fizyczny wymienianej muszli był taki, jaki byśmy chcieli, gdyby miała do nas trafić.

Przybliżę teraz pokrótce historię kolekcjonerstwa na terenie naszego kraju. Lata powojenne był ciężkim okresem dla kolekcjonerów muszli. Utrudnione było prowadzenie korespondencji zagranicznej oraz wymiana okazów między kolekcjonerami. Uzupełnianie prywatnych zbiorów następowało więc zwykle na drodze osobistych kontaktów z cudzoziemcami lub osób wyjeżdżających za granicę.
Możliwość wzbogacania zbiorów w drodze wymiany i kupna w Polsce były jeszcze mniejsze. Co prawda na Wybrzeżu - w Gdyni przy ul. 10 lutego 28 i w Sopocie przy ul. Boh. Monte Cassino 25 - widniały muszle w witrynach sklepów z wyrobami z bursztynu, ale były one jedynie częścią dekoracji. Podobnie nieliczne sklepy zoologiczne i krajowe bazary nie stanowiły cennego źródła zaopatrzenia (najlepsze w tym względzie były Targi Dominikańskie w Gdańsku). Sytuacja muzeów przechowujących zbiory przyrodnicze nie sprzyjała również zbieraniu muszli. Zamiast popularyzować muszle i eksponować je na wystawie, zbiory stały się niedostępne dla publiczności. Winą za ten stan rzeczy były obarczone władze państwowe, które muzea i zbiory przyrodnicze podporządkowały Polskiej Akademii Nauk. Prawdopodobnie przeceniono rolę nauk biologicznych w życiu gospodarczym kraju. W konsekwencji w ramach PAN-u znalazły się instytucje przyrodnicze, zaś przedwojenne zbiory muzealne, przeznaczone dla szerokiego grona ludzi, potraktowano jako wewnętrzne sprawy tych placówek (pracownie naukowe). Tym sposobem dawne zbiory, jak już pisałem, stały się niedostępne dla ogółu (część z nich, z braku miejsca, została umieszczona w magazynach i piwnicach).

W tym okresie, kiedy dochodziło do prób stłumienia popularyzacji muzealnictwa, szczególną formą wzbogacania zbiorów muzealnych były darowizny przekazane przez przedstawicieli naszej Polonii, m.in. Eugeniusza Michno z Chicago (Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku) i Ryszarda Masłobojewa też z USA (Muzeum Oceanograficzne i Akwarium Morskie MIR w Gdyni). Obecnie zbiory konchologiczne są ogólnodostępne i można je oglądać w wielu muzeach na terenie kraju.

IdĹş do gĂłry
Ustaw jako startową Dodaj do ulubionych Polska wersja English version Muszle.net.pl - strona główna